Spis treści

Tajemnica ikony

Co więc znajduje się u podstaw teologii ikony? Kluczem do zrozumienia misterium ikony jest prawda o Wcieleniu Jezusa Chrystusa. Teodor Studyta (792-826), jeden z pierwszych teologów ikony[15], wychodzi od powszechnie znanego stwierdzenia Invisibilis factus est visibilis. Niewidzialne, odwieczne słowo Boga stało się dostępne ludzkim zmysłom. Trzeba pamiętać, że "ikona przedstawia nie naturę, lecz osobę przedstawianego"[16].

Dla sprecyzowania teologii świętych obrazów duże znaczenie miał II Sobór Nicejski z 787 roku, który w sposób klarowny przedstawił stanowisko Kościoła w związku z pojawiającymi się tak na Wschodzie, jak i Zachodzie tendencjami obrazoburczymi. Ojcowie soborowi powoływali się na żywą tradycję obecną w Kościele: "Krótko mówiąc, zachowujemy nienaruszoną całą przekazaną nam tradycję Kościoła, zarówno pisaną, jak i niepisaną. Jednym z elementów tej tradycji jest malowanie wizerunków na obrazach, w ten sposób, by obraz był zgodny z przekazem podanym przez Ewangelię, aby te wizerunki potwierdzały, że Słowo Boże naprawdę było człowiekiem, a nie wytworem fantazji, i abyśmy mieli z tego korzystać, utwierdzając się w tej wierze. Albowiem wizerunek i rzecz, którą wyobraża, wskazują na siebie nawzajem i stanowią niedwuznacznie swoje odzwierciedlenie. W ten oto sposób, postępując jakby królewską drogą za Bożą nauką naszych świętych Ojców i za Tradycją Kościoła katolickiego - wiemy przecież, że w nim przebywa Duch Święty - orzekamy z całą dokładnością i z troską o wiarę, że przedmiotem kultu powinny być nie tylko wizerunki drogocennego i ożywiającego Krzyża, lecz tak samo czcigodne i święte obrazy malowane, ułożone w mozaikę lub wykonane innym sposobem, które umieszcza się ze czcią w świętych kościołach Bożych, na naczyniach liturgicznych i na szatach, na ścianach czy na desce, w domach czy przy drogach. Są one w wyobrażeniami naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawiciela, Niepokalanej Pani naszej, świętej Bożej Rodzicielki, godnych czci aniołów oraz wszystkich świętych i świątobliwych mężów. Im częściej wierni będą patrzeć na ich obrazowe przedstawienia, tym bardziej, oglądając je, będą się zachęcać do wspominania i miłowania pierwowzorów, do oddawania im czci i pokłonu. Nie otacza się ich jednak taką adoracją, jaka według naszej wiary należy się wyłącznie Naturze Bożej. Oddaje się im hołd przez ofiarowanie kadzidła i zapalanie świateł, podobnie jak to się czyni przed wizerunkiem drogocennego i ożywiającego Krzyża, przed świętymi Ewangeliami i innymi przedmiotami kultu, jak to było w pobożnym zwyczaju u przodków. «Cześć oddawana wizerunkowi przechodzi na prototyp; a kto składa hołd obrazowi, ten go składa Istocie, którą przedstawia»"[17].

Interesującym wydaje się fakt podkreślenia przez ojców soborowych równości w oddawaniu czci tak świętym obrazom, jak i Ewangelii, a wszystko ze względu na to, że "obraz wspólnie z Ewangelią głosi prawdę Wcielenia". Funkcja i ranga obrazów i Ewangelii jest ta sama. W praktyce zostało to uwidocznione poprzez umieszczenie na miejscu honorowym w auli, w której obradowano podczas piątej sesji soborowej, dokładnie 4 października 787 roku, obrazu Chrystusa obok Ewangelii. Z taką inicjatywą wystąpił legat papieski - archiprezbiter Piotr. Jeśli zrozumie się, czym dla tamtych ludzi była księga Ewangelii, a wystarczy wspomnieć zwyczaj umieszczania tej księgi na miejscu honorowym w myśl pragnienia, by Chrystus sam przez swoje słowo przewodniczył obradom soborowym, łatwiej zrozumieć doniosłość decyzji w sprawie kultu obrazów, które na soborze zapadły[18]. Rzeczywistość ta została potwierdzona podczas następnego soboru, odbytego tym razem w Konstantynopolu, co w historii nastąpiło po raz czwarty, blisko sto lat później (869-870). W Kanonie 3 czytamy: "Postanawiamy, że święty obraz Pana naszego Jezusa Chrystusa, Wyzwoliciela i Zbawiciela wszystkich, powinien być otaczany taką samą czcią, jak księga świętych ewangelii. Jak dzięki słowom zawartym w księdze wszyscy dostępujemy zbawienia, w ten sam sposób, przez działanie na naszą wyobraźnię kolorowych malowideł, wszyscy, zarówno wykształceni, jak i ludzie prości - czerpiemy oczywistą korzyść z oglądania tego, co przedstawiają. To bowiem, co w mowie oznajmiane jest słowami, obraz przekazuje nam i poucza nas o tym swoimi barwami. Przeto jest rzeczą stosowną, ażeby zgodnie ze zdrowym rozsądkiem oraz starodawną tradycją dotycząca czci, także ikony, ponieważ odnoszą się do rzeczy istotnych, w konsekwencji były czczone i adorowane na równi z czcigodna księgą świętych ewangelii, jak również figura drogocennego krzyża. Jeśli więc ktoś nie oddaje czci obrazowi Chrystusa Zbawiciela, nie tylko nie ujrzy Jego postaci, kiedy przyjdzie w ojcowskiej chwale, aby być uwielbionym i uwielbić świętych, lecz będzie wyłączony ze wspólnoty z Nim i oddalony od Jego blasku. To samo mówimy o obrazie Niepokalanej Matki Jego i Bożej Rodzicielki, Marii. Malujemy także wizerunki świętych aniołów, według tego, jak zostali opisani słowami Bożych pism. Ponadto obrazy najchwalebniejszych apostołów, proroków, męczenników, sławnych świątobliwych mężów i w ogóle wszystkich świętych czcimy i wielbimy. Kto zajmuje w tej sprawie inne stanowisko niech będzie odłączony od Ojca i Syna, i Ducha Świętego"[19].

Dla rozwoju teologii ikony dosyć istotne było potwierdzenie Urzędu Nauczycielskiego[20] różnych sposobów obecności Chrystusa w swoim Kościele. Znamienne w kontekście postanowień Soboru Nicejskiego i Konstantynopolitańskiego IV wydaje się być potwierdzenie II Soboru Watykańskiego odnoszące się do obecności Chrystusa w Jego słowie w taki sposób, że gdy w Kościele czytane bywa Pismo Święte, On sam mówi[21].

Warto tu jeszcze przytoczyć słowa Jana Pawła II zaczerpnięte z Listu do artystów z 4 kwietnia 1999 roku, a dotyczące rozwoju kultury w poszczególnych wiekach. Odnośnie średniowiecza papież napisał "Na Wschodzie nadal kwitła sztuka ikonograficzna, związana ze szczególnymi kanonami teologicznymi i estetycznymi oraz oparta na przeświadczeniu, że ikona jest poniekąd sakramentem. Uobecnia bowiem tajemnicę Wcielenia, w tym czy innym jej aspekcie, analogicznie do tego, jak uobecniają się sakramenty. Właśnie dlatego piękno ikony można docenić przede wszystkim we wnętrzu świątyni, której półmrok rozjaśniony jest niezliczonymi odblaskami płonących lamp. Tak pisze o tym Paweł Florencki: «Złoto - grubiańskie, ociężałe, bezużyteczne w pełnym świetle dnia - w drżącym blasku lampy albo świecy ożywa tryska w różne strony tysiącami iskier i pozwala domyślać się istnienia innych, nadziemskich świateł, które wypełniają przestrzeń nieba»"[22]. Ikona jest pojmowana przez niektórych jako sakrament, a więc "widzialny znak niewidzialnej łaski". W takim kontekście jest świadectwem obecności działającego Chrystusa.

Cóż można jeszcze powiedzieć o misterium ikony? Jest jakby oknem uchylonym w stronę wieczności. Przedstawia za pośrednictwem języka artystycznego i praktyki warsztatowej, a nade wszystko modlitwy, przy pomocy symboli, rzeczywistość, zawsze w kontekście jej podobieństwa do Chrystusa. W kontakcie z ikoną, w rzeczywistości z Chrystusem, człowiek na powrót ma stać się ikoną - obrazem Boga. W ikonografii przywiązuje się wagę do przedstawiania świętych i ich twarzy odrealnionych, przebóstwionych, bezcielesnych, bez żywej gestykulacji, ustawionych frontalnie, ze spojrzeniem utkwionym na patrzącego, co ma pomagać w modlitewnym kontakcie. Na ikonach nie powinien występować światłocień. Cień to - w myśl zasad ikonografii - brak bytu[23].

Po tych wstępnych uwagach należy podjąć próbę odpowiedzi na zasadnicze pytanie: Jakie przesłanie niesie ikona płaszowska - szczególnie dla sercanów?

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com