Tradycyjnie pod koniec sierpnia (30, 31 sierpnia i 1 września) ks. Kazimierz Wójtowicz z naszej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie-Płaszowie zorganizował pielgrzymkę szlakiem mało znanych sanktuariów znajdujących się nieopodal wschodniej granicy naszej ojczyzny.

Jako pierwsza powitała nas Matka Boża Pocieszycielka Strapionych w Wielkich Oczach. Ten cudowny obraz od 400 lat gromadzi wiernych i pielgrzymów. Koronacji Madonny dokonał Ojciec Święty Jan Paweł II w 1997 roku.

W pobliżu, w miejscowości Łukawiec, znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Łaskawej Tartakowskiej z XVII wieku. Pierwotnie znajdował się on w pałacu Stanisława Potockiego w Tartakowie (obecnie archidiecezja lwowska). Koronacja wizerunku miała się odbyć we wrześniu 1939 roku. Ostatecznie aktu tego dokonał papież Jan Paweł II w 1993 roku. Obok kościoła parafialnego w Łukawcu stoi przepiękna modrzewiowa świątynia z XVIII wieku. Jest ona swoistą perełką na szlaku architektury drewnianej.

Pierwszy dzień pielgrzymki zakończyliśmy modlitwą w kościele w Lubaczowie. Słynie on z cudownego obrazu Matki Bożej Łaskawej, tak zwanej Lwowskiej, z XVI wieku. Wizerunek ten był świadkiem ślubów Jana Kazimierza w katedrze lwowskiej w 1656 roku, gdzie król obrał Maryję za królową Korony Polskiej. Oryginał obrazu jest obecnie przechowywany w skarbcu królewskim na Wawelu. Przedstawia on Matkę Bożą na chmurze na tle panoramy Lwowa. W Lubaczowie jest jedna z dwóch kopii ukoronowanych w 1983 roku przez Jana Pawła II.

Drugi dzień pielgrzymki rozpoczął się od odwiedzenia sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Tomaszowie Lubelskim. Modrzewiowy kościół jest niezwykłej urody dzięki zachowaniu w pełni form barokowych w drewnie. W nim Matka Boża od XVII wieku jednoczy ludzi ze sobą i z Bogiem.

Zamość – to pełne zabytków miasto w stylu renesansowym. Na uwagę zasługuje odwiedzona przez nas katedra i kościół św. Mikołaja.

Następnie udaliśmy się do Radecznicy, aby pomodlić się w sanktuarium św. Antoniego Padewskiego. Kościół stoi w miejscu objawienia św. Antoniego mieszkańcowi Radecznicy – Szymonowi Tkaczowi. Murowaną świątynię konsekrowano w 1695 roku i od tego momentu kult św. Antoniego jest tam bardzo mocny. Nieopodal stoi drewniana kapliczka na wodzie przy cudownym źródełku. Napis przed wejściem: „Święty Antoni, patronie tego, co warto odnaleźć”, pobudza do refleksji.

Zwierzyniec słynie z kościoła na wodzie pod wezwaniem św. Jana Nepomucena. Powstał w XVIII wieku w stylu barokowym z fundacji Zamoyskich jako wotum dziękczynne za narodziny syna Klemensa.

Niezwykle bogaty we wrażenia drugi dzień pielgrzymki kończyliśmy się w Werchracie, gdzie podziwialiśmy drewnianą cerkiewkę z 1887 roku. Obecnie służy ona również katolikom jako kościół filialny. Nieopodal stoi kościół parafialny pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy z 1910 roku. Pierwotnie to też była cerkiew. Z Werchratą związany był brat Albert Chmielowski i jego właśnie relikwie znajdują się w tym kościółku.

Ostatni, trzeci dzień pielgrzymki rozpoczęliśmy od odwiedzenia bardzo urokliwego miejsca w Nowinach Horynieckich. W głębi lasu stoi tam drewniana kaplica pod wezwaniem Matki Bożej, a obok, w miejscu objawień Maryi, bije cudowne źródełko. Woda z tego źródełka leczy choroby oczu.

Janów Lubelski to kolejny etap naszej podróży. W sanktuarium pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela widnieje obraz Matki Bożej Łaskawej Różańcowej. Jest on darem Jana Zamojskiego dla kościoła.

Następna miejscowość – Nisko – czci św. Józefa Opiekuna Rodzin w sanktuarium, w którym znajdują się również relikwie św. Jadwigi Śląskiej.

U schyłku dnia przybyliśmy do Tarnobrzega, gdzie w kościele katedralnym Dominikanów czczony jest obraz Świętej Rodziny powszechnie nazywany Matką Boską Dzikowską. Pierwotnie obraz należał do rodziny Tarnowskich i wisiał w kaplicy w Dzikowie. Przedstawia on Świętą Rodzinę podczas ucieczki do Egiptu.

Ostatnim miejscem naszego pielgrzymowania była bazylika mniejsza pod wezwaniem św. Marcina w Pacanowie. W kaplicy z 1505 roku na uwagę zasługuje drewniana rzeźba Jezusa konającego na krzyżu, bez korony cierniowej.

Ubogaceni religijnie i pełni wrażeń, po odwiedzeniu mało znanych a ciekawych historycznie miejsc, wracaliśmy wieczorem do domów. Te trzy dni na długo pozostaną w naszej pamięci. Dzięki dokładnie przemyślanej trasie i wzorowej organizacji pielgrzymki pogłębiliśmy naszą wiarę i wiedzę historyczną dotyczącą ziem nękanych ciągłymi wojnami.

„Bóg zapłać” ks. Kazimierzu za chwile wzruszeń, zadumy i doznania estetyczne.

 

Wdzięczni uczestnicy pielgrzymki

Góra strony