W dniach 3-5 marca 2006 roku w domu rekolekcyjnym w Koszycach Małych odbyło się weekendowe spotkanie członków i kandydatów RSM-u. Tematem przewodnim było zagadnienie "Abraham - człowiek wiary" w oparciu o historię Abrahama z Księgi Rodzaju , rozdziały 12-22.

Był to czas wyciszenia i zastanowienia się nad własnym życiem i człowieczeństwem. Nie zabrakło zabawy i - co najważniejsze - modlitwy. Z naszej parafii w spotkaniu udział wzięło 7 osób: Dorotka, Dominik, Kinga, Magda, Paulina, Sławek i ja - kolejność przypadkowa, żeby nikt się nie pogniewał:) Po spotkaniu poprosiłam, aby każdy napisał kilka zdań o tym: kim jest dla mnie Abraham i co dało mi to spotkanie?

Oto kilka z nich:

ABRAHAM

  1. wzór bezgranicznego zawierzenia Chrystusowi, nie bał się poświęcić dla Niego wszystkiego, co było dla niego ważne - swojego jedynego syna, przyjaciół...
  2. posiadał nadzieję, wbrew nadziei - ufał nie zważając na ludzką logikę.
  3. wzór wiary chrześcijańskiej
  4. zawierzył Bogu wbrew przeciwnościom
  5. udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych
  6. prawdziwie ufający Bogu, oddany sługa, kochający ojciec, który był cichy i pokorny

Co dało mi spotkanie?

  1. odrobinę wyciszenia, możliwość spojrzenia na rzeczywistość z perspektywy
  2. odnalezienie prawdziwej prawdy o nadziei, która zawsze gdzieś tam była, ale nie potrafiłam jej dostrzec, oraz tego, że "nadzieja zawieść nie może", że nigdy mnie nie opuści, bo jest nią Chrystus.
  3. zrozumienie, że Bóg przychodzi do nas w różnych momentach , które nieraz mogą wydawać się nam nieodpowiednie, że nie można wyznaczać chwil, w których ma do nas przyjść; gdy Bóg nadchodzi, należy wyjść mu na spotkanie i przyjąć z otwartymi ramionami.
  4. spojrzenie na cierpienie i ofiarę z zupełnie innej perspektywy, przez pryzmat chrześcijańskiej wiary.
  5. dostrzeżenie roli i sensu cierpienia
  6. zdanie sobie sprawy z tego, że moje życie powinno być swoistym świadectwem, że w mojej codzienności powinnam nie tylko dzielić się swoją wiarą, ale również powinnam być wzorem do naśladowania.
  7. więcej czasu na osobistą modlitwę i bliższe poznanie innych, nowych, wartościowych ludzi

Myślę, że najpiękniejszą kwintesencją spotkania jest jedno ze świadectw - świadectwo Kingi, które pozwolę sobie tutaj przytoczyć:

"Dobrze jest się czasem zatrzymać. Stanąć gdzieś, w tym całym pędzie, który towarzyszy nam na co dzień. Dobrze jest oderwać się od wszystkiego, choć na kilka dni, przenieść do innego świata.Cudowne dni, cudowny weekend. Bez komputera, telewizora, bez nauki. Miłość Boża, która dodaje sił do dalszej drogi. Dodaje sił do tego, by ten pęd nie był tylko drogą po omacku, drogą, która nie prowadzi do niczego dobrego. Dni, które rozświetlają dogasające światełko mojej maleńkiej latarenki, która wskazuje mi drogę wśród mroku. Ludzie, od których promieniuje ciepło.Inny świat dzięki, któremu łatwiej uwierzyć w sens, sens wszystkiego co nas spotyka. Bo wszystko, każda sekunda ma sens. Ma sens.

Pustynia. Wychodzimy na nią razem z Chrystusem w pierwszych dniach Wielkiego Postu. Pustynia nabiera sensu, kiedy wyjdziemy na nią bez zbędnych pytań „dlaczego?”,bez ociągania się, choć to nie zawsze się udaje. Pustynia naszego życia to wszystko co trudne. To zbyt mocno palący ogień zła, to zimność i ciemność nocy i dłoni ludzkich, które czasem odwracają się od nas. Pustynia to cierpienie, często niezasłużone, to samotność, która tak boli,to brak miłości,który kłuje nasze serca jak drobne ziarenka piasku. Ale wreszcie pustynia to też nadzieja. Nadzieja oazy. Bez pustyni oaza byłaby tylko miejscem jak wiele innych, palma - zwykłym drzewem,woda - zwykłą wodą. Dzięki pustyni, oaza staje się naszym wytchnieniem, nagrodą za wszystkie przeszkody, które pokonaliśmy. Każda gałąź palmy nabiera dla nas sensu, a woda jest tym, co ratuje życie i gasi palące pragnienie. Każdy ból, który spotyka nas w życiu uczy jak docenić szczęście, które gdzieś w oddali czeka na nas jak oaza na wędrowca. Jak nie pominąć jej w zabieganiu i dostrzec w niej źródło życia. Pustynia nadaje sens oazie, cierpienie nadaje sens szczęściu."

Kończąc, myślę, że to minione spotkanie było dla wielu z nas początkiem odnalezienia nowego, lepszego siebie. Na wzór Abrahama będziemy starać się zawierzyć Panu Bogu do końca, oddać mu siebie w 100% dokładnie tak jak codziennie powtarzamy w akcie ofiarowania - ofiarujemy młodość, wszystkie problemy i nadzieje, naukę i pracę, radości i cierpienia... - WSZYSTKO! i zaczniemy już dziś!

Jeżeli ufać - to do końca, jeśli zawierzyć - to bezgranicznie, bo nie można równocześnie współuczestniczyć w światłości i chodzić w ciemności. Musimy starać się być "nośnikami" charyzmatu, trwać w nim, trwać i jeszcze raz trwać...

Ofka

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com