Kolejne spotkanie Matecznika również miało miejsce w parafialnym ogrodzie. Do licznego przybycia zachęciła nas nie tylko piękna pogoda, ale także ciekawy temat. Justyna, która pracuje na co dzień w przedszkolu Montessori, opowiedziała nam o samej metodzie jak też o zabawach nią inspirowanych.

Hasło "Montessori" staje się coraz bardziej popularne. Powstaje wiele placówek, które czerpią z tej metody. Nie jest to jednak żadna nowość. Maria Montessori - włoska lekarka i twórczyni tej metody urodziła się prawie 150 lat temu. Co sprawia, że jej "odkrycie dziecka" jest nadal aktualne? Maria Montessori starała się przybliżyć dzieciom świat: tak organizowała otoczenie dziecka, by interesujące je rzeczy były dla niego dostępne. Dużą wagę przywiązywała do nauczenia dzieci samodzielności, tak ważnej w dorosłym życiu. Uważnie obserwowała dzieci, by wiedzieć co je teraz pochłania - wycinanaie, przelewanie wody czy też może budowa kwiatu. My też na co dzień przebywając z dziećmi i włączając je do codziennych domowych czynności jak zamiatanie, wieszanie prania, zakupy czy pieczenia ciasta wpisujemy się w obszar montessoriańskich ćwiczeń praktycznego życia. Bardzo ważne są zabawy angażujące zmysły: sortowanie na kolory, rozpoznawanie zapachów, dotykanie różnych faktur czy dobieranie w pary grzechotek o tym samym dźwięku. W montessoriańskim otoczeniu jest też miejsce na materiały przybliżające język, matematykę i ogólnie przyjętą przyrodę.

Okazuje się, że wcale nie musimy zaopatrywać się w drogie zabawki opatrzone etykietką Montessori. Większość "zabawek", a tak naprawdę materiałów edukacyjnych możemy wyczarować z rzeczy, które mamy w domu lub możemy kupić w sklepie papierniczym czy hurtowni wielobranżowej. W pojemnik na sztućce dziecko może wkładać słomki lub druciki kreatywne, na talerzu na jajka może rozkładać kuleczki, a różne pudełeczka, puszki czy portfometki mogą służyć jako nauka otwierania i zamykania. Świetną naukę stanowi przesypywanie ziaren fasoli czy przelewanie wody. Tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia i obawa, by dziecko czegoś nie zniszczyło lub nie nabałaganiło za bardzo ;) Jeśli nabałagani, niech samo posprząta. To też je czegoś nauczy.

Niech słowa "Pomóż mi to zrobić samemu" będą dla nas wskazówką, jak towarzyszyć naszym dzieciom.

Góra strony