Dnia 25 stycznia br. płaszowska grupa RSMowiczów z Krakowa wybrała się na wycieczkę którą zaplanował wspomniany w tytule Kot(czyt. ksiądz Jakub Kopystyński). Miejscem zbiórki był plac przed kościołem parafialnym, czas wyznaczono na godzinę 9.00. W skład uczestników wchodzili kolejno: Jolanta Poznańska, Weronika Dudek, Karolina Dziedzic, Klaudia Muzyk, Szymon Tyranowski, Joanna Łazarów, Damian Pelc oraz Kinga Godawska. W późniejszym czasie dołączyły Joanna Gibała oraz Anna Augustyn.

Miejsce i temat wycieczki nie były znane.

Informacje były dostarczane przez łącznika Chorążego Chmiela który pisał z polecenia Komandora Kruka, odbierała je łączniczka Łazarów, przekazując je reszcie zebranych.

Pierwsza wskazówka otrzymana od chorążego mówiła o tym że mamy skierować się w stronę „DOMUS MATER” gdzie po udaniu się, w recepcji zostały wzięte koperta wraz z plecakiem, w którym znajdował się cały ekwipunek nam potrzebny. W kopercie znaleziono list do uczestników akcji. Wtedy też ujawnił się jej cel. Naszym zadaniem było uratować Kota od złej miłości. Plotki głosiły że Kot ma kobietę na boku i dnia dzisiejszego dojdzie do ich spotkania. Dlatego też zostaliśmy zwerbowani do akcji. Nastąpiło rozdzielenie zadań.

Marszałek Muzyk (Klaudia) dowodziła całą akcją. To do niej należało podejmowanie decyzji oraz gromadzenie finansów niezbędnych grupie.

W ręce Porucznika Pelca (Damiana) przekazany został plecak z całym wyposażeniem o który należało solidnie dbać, gdyż każda rzecz zawarta w nim będzie nam potrzebna.

Za transport, odnalezienie szybkiego środka lokomocji i opłacenie przewoźników odpowiedzialny był Tropiciel Tyranowski(Szymon).

Stały kontakt z Chorążym Chmielem należał do zadania Łączniczki Łazarów(Asia). Tylko ona mogła używać urządzenia mobilnego by też w razie konieczności posłużyć się radą Kota.

Dziennikarka Dudek(Weronika) otrzymała lustrzankę która miała dokumentować misję cyfrowo. Zaś Dziennikarka Dziedzic(Karolina) odpowiedzialna była za zapamiętanie przebiegu i późniejsze sporządzenie raportu z akcji.

Generał Godawska i Generał Gibała miały dbać o tzw. dobre morale grupy i zaopatrzenie w energię. Otrzymały one informacje o ich dalszym postępowaniu. Łącznikom u których mieliśmy odbierać kolejne wskazówki należało wręczyć zapłatę znajdującą się w plecaku, a z miejsc gdzie łącznicy przebywali, zerwać znaki rozpoznawcze.

Plutonowej Poznańskiej powierzono zgromadzenie wszelkich informacji od łączników. Wkrótce dołączyć miała do niej Agent Augustyn by wspomóc ją w obowiązkach. Szeregowy Sagan nie stawił się na miejscu, dlatego też uczestnicy sami byli odpowiedzialni za rozluźnienie atmosfery.

Wskazówka znajdująca się na końcu listu mówiła o tym iż pierwszy łącznik mieścił się w miejscu o imieniu demona, a znakiem rozpoznawczym jest dobrze nam znany krzyż. Osoba miała rozpoznać nas po haśle wypowiedzianym przez chłopaka i dziewczynę brzmiącym „Szukamy ks. Jakuba”.

Po wykonaniu pierwszego zadania, miejscem gdzie miałaby być następna instrukcja były Błonia Płaszowskie (lasek za SP nr 47). Po dotarciu na teren i znalezieniu kartki z poleceniem, zabraliśmy się do pracy. Wspólnymi siłami(wyróżniam tu porucznika Pelca, tropiciela Tyranowskiego, marszałka Muzyk i dziennikarkę Dudek) wykonaliśmy karmnik. Poinformowano nas o punkcie w którym mieściła się komenda. Była nim wnęka w słupie stojącym przy bramie wjazdowej. Znaleziony nakaz mówił o tym iż musimy udać się do sklepu który był ściśle związany z poszukiwanym i marszałkiem. Lecz by łącznik się ujawnił i wręczył nam ordynans, należało zaśpiewać piosenkę. Obiekt handlowy mieścił się w Podgórzu. Po czwartej wskazówce(w słupie), akcja „Odnaleźć Kota” zmieniła kryptonim na „Zabić Kota”.

Po dotarciu do sklepu i wspomnianym śpiewie, uzyskaliśmy rozkaz piąty. Dołączony był do niego rebus będący nazwą ukrytego(gdyż nie znajdował się na nim znany krzyż sercański) obiektu w który dane nam było się teraz udać. Był to Teatr Bagatela. By łącznik się ujawnił trzeba było wydać okrzyk, ten który zaproponował nam Komandor Kruk, bądź też własnego autorstwa. Połowa zadania została wykonana - zdobyliśmy informacje i udaliśmy się pod Kościół św. Anny będącym terytorium dołączenia do naszej grupy Agenta Augustyn (Ani).

Pod kościołem naszym zadaniem było odmówienie modlitw południowych z brewiarzy znajdujących się w plecaku. Zostało nam powiedziane iż jeśli będziemy się gorliwie modlić, wskazówka przyjdzie sama, od Boga. Łączniczka Łazarów skontaktowała się z Chorążym Chmielem w celu ustalenia następnego punktu naszej podróży. Okazała się nim być ulica Grodzka, dokładniej kebab gdzie mieliśmy zamówić herbatę i otrzymać kopertę z rozkazem.

Dotarliśmy więc do budynku, zgodnie z poleceniem zamówiliśmy herbatę, dostaliśmy kolejne polecenie. Należało udać się do księgarni imienia jednego z patronów Polski którym okazał się być św. Stanisław. Ruszyliśmy więc do antykwariatu, gdzie czekała na nas teczka z kartkami, pisakami i oczywiście supertajną wiadomością dla nas. Naszym zadaniem było narysować na kartce swą dłoń i napisać na niej jedną swoja słabość, wadę oraz podpisać ją. Obowiązkiem reszty grupy było dopisać jedną zaletę.

Ruszyliśmy dalej, do następnego punktu z łącznikiem. Okazał się nim być kantor, który mieścił się przy ul. Sławkowskiej. By wywołać łącznika, musieliśmy wykonać przed oknem dwadzieścia „pajacyków”. Zadanie zostało solidnie zrobione, po czym otworzyliśmy kopertę i przeczytaliśmy słowa od Komandora Kruka. Informacja mówiła nam że musimy udać się w miejsce którego nazwa pochodzi od części kobiecej garderoby. Były to oczywiście krakowskie Sukiennice.

Po dotarciu na miejsce i odnalezieniu znaku rozpoznawczego oraz przeczytaniu ostatniej już wskazówki od komandora, za pomocą taśmy klejącej, złączyliśmy części mapek które znajdowały się w niektórych kopertach a naszym ostatnim już zadaniem było rozszyfrowanie w którym z zaznaczonych kościołów może być Kot. Ruszyliśmy więc w stronę Kościoła Mariackiego, gdzie został znaleziony poszukiwany Kot i Jego miłość. Klęczał przed Nią, wpatrując się w Jej wizerunek. Kobieta ta to Maryja…

Akcja zakończyła się powodzeniem. Po odnalezieniu księdza Jakuba udaliśmy się na kebaba do budynku będącego jednocześnie jednym z punktów naszej wycieczki. Po obiedzie ruszyliśmy w drogę powrotną do Płaszowa.  

Góra strony