Spis treści

ks. mgr lic. Sławomir Kamiński SCJ

Łaskami słynący wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem towarzyszy polskim sercanom niemal od początku ich osiedlenia się na ziemiach polskich. Został uroczyście wprowadzony do nowo wybudowanego kościoła w Krakowie Płaszowie 21 listopada 1931 roku. Uroczystość ta odbyła się w ramach misji, które prowadzili ojcowie redemptoryści z Podgórza. W tym szczególnym akcie intronizacji obrazu brali udział późniejsi księża, wtedy jeszcze klerycy, sercańscy: Michał Wietecha, Franciszek Zawadziński, Wincenty Turek i Stanisław Michalik[1].

Dokładna historia tego obrazu nie jest znana. Jego powstanie datuje się na koniec XV wieku. Najprawdopodobniej pochodzi z Małopolski i wyszedł spod pędzla nieznanego artysty działającego w warsztatach krakowskich>[2]. Początkowo znajdował się w kościele parafialnym pw. Świętej Trójcy w Czernichowie (parafia od 1325 roku) i już tam cieszył się czcią wiernych, czego świadectwem są zapisy w księgach wizytacyjnych[3]. Jest pewne, że w drugiej połowie XIX wieku obraz został wyłączony z kultu, być może z powodu znacznego zniszczenia, i przeniesiony do przykościelnego magazynu. Następnie wszedł w posiadanie - czy to na drodze kupna, czy też wymiany na inny obraz - rodziny Cichoniów, z której pochodził jeden z księży sercanów (ks. Marian Cichoń). Tam również był otoczony należną czcią. Po renowacji dokonanej w latach 1928-1930 przez absolwenta Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, Władysława Cichonia, wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem został podarowany sercanom i zainstalowany w kościele w Płaszowie[4].

 


Hodegetria

Płaszowski wizerunek w kontekście przedmiotowym może być zaliczony do przedstawień ikonograficznych o charakterze Hodegetrii (gr. hodos - droga, wskazująca drogę, przewodniczka). Nazwa ta wiąże się z klasztorem Hodogei w Konstantynopolu, w którym cesarzowa Eudoksja w V wieku umieściła przywiezioną z Jerozolimy ikonę Matki Bożej z Dzieciątkiem. Ikona ta - według legendy - wyszła spod pędzla św. Łukasza. W klasztorze tym miało dochodzić do licznych uzdrowień ociemniałych, dzięki wodzie posiadającej lecznicze właściwości, co oczywiście nie byłoby możliwe bez przyczyny Matki Bożej. Sława Najświętszej Przewodniczki, bo taka była pierwotna nazwa ikony, rozszerzała się w Cesarstwie wschodnim, a z czasem przedstawienia tego typu dotarły również na Zachód. W końcu, dla pewnego uporządkowania, historycy sztuki zaczęli określać terminem Hodegetria [czasami w opracowaniach: Hodigetria] wszystkie przedstawienia Madonny z Dzieciątkiem na ręku[5].

Pochodzące z tradycji bizantyjskiej wizerunki Matki Bożej z Dzieciątkiem na ręku docierały również na ziemie polskie i tutaj podlegały procesom pewnego "dostosowywania" do miejscowych warunków. Najbardziej znanymi w Polsce a zarazem czczonymi wizerunkami Maryi Przewodniczki i to w różnych odmianach tego stylu, są dwa obrazy: Matki Bożej Jasnogórskiej i Piekarskiej, które były i są powielane na różne sposoby[6].

Trzeba tu wspomnieć o pewnych tradycjach krakowskich w kopiowaniu tego typu obrazów, zwłaszcza w XV wieku. Opracowaniem tego problemu zajął się Jerzy Gadomski w pracy Imagines Beatae Mariae Virginis Gratiosae. Małopolski typ Hodegetrii z XV wieku (Folia Historiae Atrium, t. XXII, 1986)[7]. Zauważył on podobieństwa łączące tego typu przedstawienia. W ustalonych przez niego kanonach jak najbardziej mieści się również płaszowski wizerunek[8]. Wiele wskazuje, że prototyp małopolskiej Hodegetrii sięga sztuki bizantyjskiej. Wskazuje na to między innymi kompozycja obrazów: "frontalny i hieratyczny układ Maryi, o sylwecie ostro odcinającej się od tła, złagodzony nieznacznym pochyleniem głowy, zachowuje symetrię i uroczysty nastrój ikony"[9]. Ten typ przedstawień Matki Bożej mógł trafić do Małopolski przez Włochy i Czechy lub Bałkany, a pierwowzór dotarł do Krakowa być może za pośrednictwem dworu królewskiego czy też duchownych nadających bliskie kontakty z Rzymem. Nie wykluczone w tym względzie może być i pośrednictwo samej królowej Jadwigi[10].

Specyfiką płaszowskiego wizerunku jest napis zamykający promienny nimb okalający głowę Madonny: regina celi (coeli) letare (laetare) alla (alleluia) quia quem meruisti[11]. Dla naszego opracowania przydatna jest opinia ks. prof. Jana Kusia (historyka sztuki z KUL-u) dotycząca duchowej wymowy zachowującego pierwotne oblicze Matki Bożej z płaszowskiego wizerunku: "(…) oblicze Madonny surowe i łagodne zarazem, promienieje majestatem i mistycznym pięknem. Szlachetna twarz, skupiona i zamyślona, z szeroko otwartymi oczyma skierowanymi do wewnątrz, gdzie rodzi się niepokój, troska, smutek i ból Matki przeczuwającej los Dziecka. Ten kontemplacyjny wizerunek wyraża treści religijne w wymiarze ponadczasowego trwania" [12].

W kontekście pochodzenia obrazu, jego związków ze sztuką bizantyjską, a nade wszystko dla głębszego odczytania przesłania płaszowskiego wizerunku wydaje się być uzasadnione wykorzystanie w tym celu kanonów teologii ikony. Nie wolno nam przy tym zapominać, że chrześcijański Zachód rzadziej niż Wschód posługuje się terminem ikona[13], co oczywiście nie jest jednoznaczne z niewykorzystywaniem jego treści. Kościół zachodni częściej wspomina o "obrazach świętych" oraz o i ich kulcie, co z kolei odpowiada wschodniej wizji ikony na tyle, aby można było używać tych pojęć zamiennie[14].


Tajemnica ikony

Co więc znajduje się u podstaw teologii ikony? Kluczem do zrozumienia misterium ikony jest prawda o Wcieleniu Jezusa Chrystusa. Teodor Studyta (792-826), jeden z pierwszych teologów ikony[15], wychodzi od powszechnie znanego stwierdzenia Invisibilis factus est visibilis. Niewidzialne, odwieczne słowo Boga stało się dostępne ludzkim zmysłom. Trzeba pamiętać, że "ikona przedstawia nie naturę, lecz osobę przedstawianego"[16].

Dla sprecyzowania teologii świętych obrazów duże znaczenie miał II Sobór Nicejski z 787 roku, który w sposób klarowny przedstawił stanowisko Kościoła w związku z pojawiającymi się tak na Wschodzie, jak i Zachodzie tendencjami obrazoburczymi. Ojcowie soborowi powoływali się na żywą tradycję obecną w Kościele: "Krótko mówiąc, zachowujemy nienaruszoną całą przekazaną nam tradycję Kościoła, zarówno pisaną, jak i niepisaną. Jednym z elementów tej tradycji jest malowanie wizerunków na obrazach, w ten sposób, by obraz był zgodny z przekazem podanym przez Ewangelię, aby te wizerunki potwierdzały, że Słowo Boże naprawdę było człowiekiem, a nie wytworem fantazji, i abyśmy mieli z tego korzystać, utwierdzając się w tej wierze. Albowiem wizerunek i rzecz, którą wyobraża, wskazują na siebie nawzajem i stanowią niedwuznacznie swoje odzwierciedlenie. W ten oto sposób, postępując jakby królewską drogą za Bożą nauką naszych świętych Ojców i za Tradycją Kościoła katolickiego - wiemy przecież, że w nim przebywa Duch Święty - orzekamy z całą dokładnością i z troską o wiarę, że przedmiotem kultu powinny być nie tylko wizerunki drogocennego i ożywiającego Krzyża, lecz tak samo czcigodne i święte obrazy malowane, ułożone w mozaikę lub wykonane innym sposobem, które umieszcza się ze czcią w świętych kościołach Bożych, na naczyniach liturgicznych i na szatach, na ścianach czy na desce, w domach czy przy drogach. Są one w wyobrażeniami naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boga i Zbawiciela, Niepokalanej Pani naszej, świętej Bożej Rodzicielki, godnych czci aniołów oraz wszystkich świętych i świątobliwych mężów. Im częściej wierni będą patrzeć na ich obrazowe przedstawienia, tym bardziej, oglądając je, będą się zachęcać do wspominania i miłowania pierwowzorów, do oddawania im czci i pokłonu. Nie otacza się ich jednak taką adoracją, jaka według naszej wiary należy się wyłącznie Naturze Bożej. Oddaje się im hołd przez ofiarowanie kadzidła i zapalanie świateł, podobnie jak to się czyni przed wizerunkiem drogocennego i ożywiającego Krzyża, przed świętymi Ewangeliami i innymi przedmiotami kultu, jak to było w pobożnym zwyczaju u przodków. «Cześć oddawana wizerunkowi przechodzi na prototyp; a kto składa hołd obrazowi, ten go składa Istocie, którą przedstawia»"[17].

Interesującym wydaje się fakt podkreślenia przez ojców soborowych równości w oddawaniu czci tak świętym obrazom, jak i Ewangelii, a wszystko ze względu na to, że "obraz wspólnie z Ewangelią głosi prawdę Wcielenia". Funkcja i ranga obrazów i Ewangelii jest ta sama. W praktyce zostało to uwidocznione poprzez umieszczenie na miejscu honorowym w auli, w której obradowano podczas piątej sesji soborowej, dokładnie 4 października 787 roku, obrazu Chrystusa obok Ewangelii. Z taką inicjatywą wystąpił legat papieski - archiprezbiter Piotr. Jeśli zrozumie się, czym dla tamtych ludzi była księga Ewangelii, a wystarczy wspomnieć zwyczaj umieszczania tej księgi na miejscu honorowym w myśl pragnienia, by Chrystus sam przez swoje słowo przewodniczył obradom soborowym, łatwiej zrozumieć doniosłość decyzji w sprawie kultu obrazów, które na soborze zapadły[18]. Rzeczywistość ta została potwierdzona podczas następnego soboru, odbytego tym razem w Konstantynopolu, co w historii nastąpiło po raz czwarty, blisko sto lat później (869-870). W Kanonie 3 czytamy: "Postanawiamy, że święty obraz Pana naszego Jezusa Chrystusa, Wyzwoliciela i Zbawiciela wszystkich, powinien być otaczany taką samą czcią, jak księga świętych ewangelii. Jak dzięki słowom zawartym w księdze wszyscy dostępujemy zbawienia, w ten sam sposób, przez działanie na naszą wyobraźnię kolorowych malowideł, wszyscy, zarówno wykształceni, jak i ludzie prości - czerpiemy oczywistą korzyść z oglądania tego, co przedstawiają. To bowiem, co w mowie oznajmiane jest słowami, obraz przekazuje nam i poucza nas o tym swoimi barwami. Przeto jest rzeczą stosowną, ażeby zgodnie ze zdrowym rozsądkiem oraz starodawną tradycją dotycząca czci, także ikony, ponieważ odnoszą się do rzeczy istotnych, w konsekwencji były czczone i adorowane na równi z czcigodna księgą świętych ewangelii, jak również figura drogocennego krzyża. Jeśli więc ktoś nie oddaje czci obrazowi Chrystusa Zbawiciela, nie tylko nie ujrzy Jego postaci, kiedy przyjdzie w ojcowskiej chwale, aby być uwielbionym i uwielbić świętych, lecz będzie wyłączony ze wspólnoty z Nim i oddalony od Jego blasku. To samo mówimy o obrazie Niepokalanej Matki Jego i Bożej Rodzicielki, Marii. Malujemy także wizerunki świętych aniołów, według tego, jak zostali opisani słowami Bożych pism. Ponadto obrazy najchwalebniejszych apostołów, proroków, męczenników, sławnych świątobliwych mężów i w ogóle wszystkich świętych czcimy i wielbimy. Kto zajmuje w tej sprawie inne stanowisko niech będzie odłączony od Ojca i Syna, i Ducha Świętego"[19].

Dla rozwoju teologii ikony dosyć istotne było potwierdzenie Urzędu Nauczycielskiego[20] różnych sposobów obecności Chrystusa w swoim Kościele. Znamienne w kontekście postanowień Soboru Nicejskiego i Konstantynopolitańskiego IV wydaje się być potwierdzenie II Soboru Watykańskiego odnoszące się do obecności Chrystusa w Jego słowie w taki sposób, że gdy w Kościele czytane bywa Pismo Święte, On sam mówi[21].

Warto tu jeszcze przytoczyć słowa Jana Pawła II zaczerpnięte z Listu do artystów z 4 kwietnia 1999 roku, a dotyczące rozwoju kultury w poszczególnych wiekach. Odnośnie średniowiecza papież napisał "Na Wschodzie nadal kwitła sztuka ikonograficzna, związana ze szczególnymi kanonami teologicznymi i estetycznymi oraz oparta na przeświadczeniu, że ikona jest poniekąd sakramentem. Uobecnia bowiem tajemnicę Wcielenia, w tym czy innym jej aspekcie, analogicznie do tego, jak uobecniają się sakramenty. Właśnie dlatego piękno ikony można docenić przede wszystkim we wnętrzu świątyni, której półmrok rozjaśniony jest niezliczonymi odblaskami płonących lamp. Tak pisze o tym Paweł Florencki: «Złoto - grubiańskie, ociężałe, bezużyteczne w pełnym świetle dnia - w drżącym blasku lampy albo świecy ożywa tryska w różne strony tysiącami iskier i pozwala domyślać się istnienia innych, nadziemskich świateł, które wypełniają przestrzeń nieba»"[22]. Ikona jest pojmowana przez niektórych jako sakrament, a więc "widzialny znak niewidzialnej łaski". W takim kontekście jest świadectwem obecności działającego Chrystusa.

Cóż można jeszcze powiedzieć o misterium ikony? Jest jakby oknem uchylonym w stronę wieczności. Przedstawia za pośrednictwem języka artystycznego i praktyki warsztatowej, a nade wszystko modlitwy, przy pomocy symboli, rzeczywistość, zawsze w kontekście jej podobieństwa do Chrystusa. W kontakcie z ikoną, w rzeczywistości z Chrystusem, człowiek na powrót ma stać się ikoną - obrazem Boga. W ikonografii przywiązuje się wagę do przedstawiania świętych i ich twarzy odrealnionych, przebóstwionych, bezcielesnych, bez żywej gestykulacji, ustawionych frontalnie, ze spojrzeniem utkwionym na patrzącego, co ma pomagać w modlitewnym kontakcie. Na ikonach nie powinien występować światłocień. Cień to - w myśl zasad ikonografii - brak bytu[23].

Po tych wstępnych uwagach należy podjąć próbę odpowiedzi na zasadnicze pytanie: Jakie przesłanie niesie ikona płaszowska - szczególnie dla sercanów?


Maryja patronką apostolstwa

W naszych Konstytucjach czytamy między innymi: "Matka Kościoła, przez macierzyńskie wstawiennictwo, jest obecna przy tych wszystkich, którzy zaangażowani w misję apostolską pracując nad odrodzeniem ludzi"[24].

Niemal od początku samodzielnej, bo opartej o własny kościół i klasztor, działalności duszpasterskiej sercanów towarzyszył płaszowski wizerunek[25]. Jego intronizacja wpisuje się w szczególny moment trudnych początków. Warto zauważyć, że 60 lat później, dokładnie 5 maja 1991 roku nastąpiła koronacja koronami biskupimi łaskami słynącego obrazu Matki Bożej z Dzieciątkiem z Płaszowa, dokonana przez metropolitę krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego, w ten sposób niejako otwierając nowy rozdział działalności sercanów: już w Polsce - po przezwyciężeniu czasów komunistycznych - w której otwierały się nowe perspektywy, zwłaszcza w tym, co dotyczyło możliwości nowych zaangażowań. Ówczesny prowincjał - ks. Kazimierz Sławiński w dniu koronacji wypowiedział takie oto słowa: "Ona [Maryja] przecież zna wszystkie bóle i nadzieje ludzkości, z macierzyńską troską dostrzega stale walkę dobra ze złem, pomiędzy światłem i ciemnością, jaka znamionuje współczesny świat, jaka znamionuje naszą polską, dzisiejszą rzeczywistość: pełną nadziei, ale też wielkich niewiadomych, próbująca powstać z marazmu spowodowanego straszliwymi doświadczeniami ostatnich dziesiątków lat, a równocześnie jak nigdy narażoną na niebezpieczeństwa, u korzeni których często leży skażone pojęcie i przeżywanie wolności rozumianej nie jako zdolność do realizowania prawdziwego zamysłu Bożego wobec nas, ale jako autonomiczna siła, utwierdzająca w dążeniu do osiągnięcia własnego egoistycznego dobra, nierzadko przeciw innym"[26].


Pieczęć sercańskiej obecności

Intronizacja ikony Matki Bożej z Dzieciątkiem pochodzącej z XV wieku w sercańskiej świątyni była poniekąd "przypieczętowaniem" obecności nowego zgromadzenia w archidiecezji krakowskiej. Sercanie weszli w tradycje religijne i historię wówczas ponad 900-letniej diecezji. Po różnych trudnościach związanych z osiedleniem się w Płaszowie otrzymali czytelny znak potrzeby rozpoczynania swojego dzieła właśnie na tym terenie[27].


Przewodniczka po naszej duchowości

Założyciel Zgromadzenia Księży Sercanów, ks. Leon Dehon, posiadał szczególne nabożeństwo do Matki Bożej. W swoim prywatnym dzienniku napisał, że Zgromadzenie narodziło się w Loreto[28]. Jest więc rzeczą zrozumiałą, że swoim duchowym synom zalecał pobożność Maryjną, a Matkę Bożą również stawiał za wzór realizowania w praktyce powołania miłości i wynagrodzenia. Dla jego duchowości szczególne znaczenie miało wydarzenie Zwiastowania. Ecce ancilla jest streszczeniem życia Maryi, jak Ecce venio streszcza życie Chrystusa. Te słowa Maryi były jakby formułą jej profesji, jej ślubu żertwy. Dopiero po tych słowach, Słowo stało się ciałem: et Verbum caro factum est, et habitavit in nobil (J 1,14). Przez Ecce ancilla i swoje przyzwolenie Maryja zgodziła się zostać Matką Odkupiciela"[29].

Maryja jest dla sercanów wzorem zjednoczenia: "Pierwszą świątynią i przybytkiem, w którym Wcielone Słowo Boga spoczęło i królowało z rozkoszą i radością, było przeczyste, dziewicze i nieskalane Serce Maryi"[30]. Tajemnice z życia Maryi stały się swoistą szkołą życia powołaniem miłości i wynagrodzenia. I tak:

• Zwiastowanie uczy dyspozycyjności i oblacji;
• życie Maryi w Nazarecie uczy milczenia, akceptacji codzienności i to w jej najskromniejszych warunkach, pokory;
• tajemnica Kalwarii uczy oblacji i immolacji, wynagrodzenia (przez ofiarę z siebie i swojego Boskiego Syna dla Ojca Maryja zostaje ustanowiona wynagrodzicielką i pośredniczką; tę swoją funkcję Odkupicielki, Pośredniczki Maryja umiejscawia w kontekście miłości, będąc gotową do zdobywania serc ludzi, aby następnie prowadzić je do Serca Boga. Tego uczy się na Kalwarii[31].

Ojciec Założyciel zachęcał swoich duchowych synów do częstej modlitwy przez wstawiennictwo Matki Najświętszej tak, aby Jej wzór nie pozostawał tylko czymś abstrakcyjnym[32]. Sercański modlitewnik Thesaurus precum zawiera wiele modlitw w ciągu dnia, w których wspominana jest Matka Boża. Niejednokrotnie przywoływane jest Jej wstawiennictwo[33]. Modlitwa Maryjna ma rodzić wiarę, gotowość jeszcze większego zaufania Bogu, a nade wszystko kształtować serce pełne miłości do Boga i ludzi.

Per cor Mariae

Maryjność Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego wyraża również jego pozdrowienie. Od 1884 roku sercanie używają zwrotu Vivat Cor Jesu per Cor Mariae. Zanim do tego doszło, posługiwano się różnymi innymi pozdrowieniami, między innymi w 1881 roku Cor Jesu Suavissimum, amor noster - "Najsłodsze Serce Jezusa, miłości, nasza" czy też inne, z 1883 roku: Vivat, vivat Cor Jesu!; Vivat Cor Jesu in corde nostro unice! Ksiądz Lamour tak tłumaczył treść sercańskiego pozdrowienia:

1."Serce Jezusa chce żyć w nas i to właśnie prosimy Je w każdym momencie, by odpowiedzieć na Jego pragnienie: Vivat Cor Jesu! - to życie miłością". I dalej:

2."Lecz, aby uznać, iż swoje Serce wziął Jezus od swojej Matki, i że przez swoją Matkę chce Je nam podawać, dołączamy w wezwaniu per Cor Mariae. Znaczy to, że Maryja jest wzorem żywym i boskim "Forma Dei, w którą należy wkładać wszystko: myśli, słowa, uczynki, możliwości i zdolności naszego życia, by Ona zjednoczyła wszystko z Sercem swego Boskiego Syna, które jest źródłem życia, jak Serce Maryi jest źródłem, kanałem, pośrednikiem i organem"[34].


Regina coeli laetare

Płaszowski wizerunek, jak było to już wspomniane, posiada oryginalny podpis, który ma przypominać wpatrującym się w oblicze Madonny, że ojczyzną chrześcijanina jest niebo, radością zaś człowieka ma być podtrzymywanie w sobie wiary w Jezusa jako Zbawiciela. Na koniec warto jeszcze zauważyć jedną rzecz. Płaszowski wizerunek przechodził różne rekonstrukcje, jednak - jak potwierdzają to konserwatorzy - oblicze Madonny nie uległo zmianie. Dla opiekunów płaszowskiego wizerunku może to być znak, że w życiu wiele się zmienia, ale tożsamość - oblicze winno pozostać nienaruszone. Matka Boża Płaszowska może być dla polskich sercanów strażniczką ich tożsamości - ich oblicza.


Przypisy:

  1. Archiwum Parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Krakowie Płaszowie (dalej APNSJ), W. Turek, Dane o obrazie Matki Bożej Płaszowskiej, maszynopis z dnia 5 maja 1969 r., s. 1; teczka Historia i Koronacja Obrazu MB Płaszowskiej; W. Turek, Rys historyczny Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego i dane o obrazie Matki Bożej w Krakowie Płaszowie, Kraków Płaszów 1989, s. 15
  2. APNSJ, J. Kuś, Łaskami słynący obraz Matki Bożej Płaszowskiej (nieznane dzieło malarstwa krakowskiego XV wieku), maszynopis, s. 15; teczka Historia i Koronacja Obrazu MB Płaszowskiej
  3. Na tego typu zapisy z 1748 r. powołuje się ks. Jan Kuś. Tamże, s. 4. Z pewnością potrzeba dalszych badań nad tzw. czernichowskim okresem obrazu
  4. APNSJ, W. Turek, Dane o obrazie Matki Bożej Płaszowskiej", dz. cyt.; APNSJ, J. Kuś, Łaskami słynący obraz Matki Bożej Płaszowskiej", dz. cyt., s. 5-6; W. Turek, Rys historyczny Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego", dz. cyt., s. 12-13
  5. APNSJ, J. Kuś, Łaskami słynący obraz Matki Bożej Płaszowskiej", dz. cyt., s. 1-2. Warto tu wspomnieć, że św. Łukaszowi w tradycji ikonograficznej przypisuje się jeszcze dwa inne przedstawienia Matki Bożej. Obok Hodigetrii, czyli Przewodniczki albo Wskazującej Drogę, miał on namalować obraz typu Eleusa (Umilenie), w którym podkreślone zostały wzajemne uczucia między Matką i Synem i w końcu obraz przedstawiający samą Maryję, w układzie Deesis, a więc Tą, która zanosi modlitwę do Chrystusa. T. Łukaszuk, Obraz święty – Ikona w życiu, w wierze i w teologii Kościoła, Częstochowa 1993, s. 22.
  6. APNSJ, J. Kuś, Łaskami słynący obraz Matki Bożej Płaszowskiej", dz. cyt., s. 2-3.
  7. Nie wspomina on w swojej pracy o wizerunku płaszowskim. Historyk sztuki ks. Jan Kuś twierdzi również, że i w innych opracowaniach obraz ten nie jest znany. Tamże, s. 3-4.
  8. J. Gadomski we wspomnianym wyżej opracowaniu opisuje kolorystykę przedstawień Hodegetrii typu małopolskiego: "Płaszcz Marii jest zawsze ciemnobłękitny (kolor ten przechodzi dziś nieraz w czerń lub, jeżeli użyto lazurytu, w ciemną zieleń); podszewkę płaszcza malowano w kolorze ciemnoczerwonym. Na tunice Chrystusa spotykamy różne odcienie ciemnego brązu o zabarwieniu czerwonym, fioletowym lub zielonkawym; podszewka tuniki jest z reguły jasnozielona. Okładka Ewangeliarza ma kolor jasnej, intensywnej czerwieni. Karnacje malowano przy użyciu rozbielonego różu (uzyskiwanego z cynobru lub czerwieni żelazowej), do chusty używano bieli ołowianej. Od ogólnie przyjętych reguł kolorystycznych czasem odstępowano: w kilku obrazach pochodzących z drugiej połowy w. XV tunika Chrystusa ma kolor cynobrowy, a okładka książki – zielony lub oliwkozielony. Inne odchylenia w odcieniach mogą wynikać z tego, że różne warsztaty dysponowały różnymi rodzajami pigmentów, jak w przypadku azurytu oraz z wtórnie zachodzących zmian barwników” cyt. za: APNSJ, J. Kuś, Łaskami słynący obraz Matki Bożej Płaszowskiej", dz.cyt., s.2-3.
  9. J. Gadomski, Imagines Mariae Virginis, dz. cyt., s. 43.
  10. APNSJ, J. Kuś, Łaskami słynący obraz Matki Bożej Płaszowskiej", dz. cyt., s. 14.
  11. Rudolf Kozłowiecki, który przeprowadzał renowację obrazu (1966-1969) po śmierci Adama Witkowskiego, odczytał tekst ten następująco: regina celi letare alla (alleluja) quia ave meruisti. Zob. APNSJ, Protokół z badania i konserwacji obrazu Matki Boskiej z Dzieciątkiem z kościoła parafialnego w Płaszowie, Kraków, maszynopis z dnia 3 maja 1973 r., s. 6, teczka Historia i Koronacja Obrazu MB Płaszowskiej.
  12. APNSJ, J. Kuś, Łaskami słynący obraz Matki Bożej Płaszowskiej", dz. cyt., s. 15.powrót
  13. W stosowaniu z rezerwą w Kościele zachodnim terminu "ikona” decyduje może świadomość, że nie wszystkie obrazy kultury zachodniej spełniają kryteria typowo ikonograficzne. Jednym z takich punktów, który ważny jest choćby dla prawosławia, to materiał, na którym wykonana jest ikona, bo winna ona być zawsze pisana na desce. Pod tym względem bywało różnie. Zob. T. Łukaszuk, Obraz święty – ikona", dz. cyt., s. 5 i 178, przypis 220.powrót
  14. T. Łukaszuk, Obraz święty – ikona", dz. cyt., s. 5.powrót
  15. Zasadniczymi elementami jego teologii są tezy: ikona jest obrazem osoby oraz ikona jest miejscem obecności osobowej. Zob. T. Łukaszuk, Obraz święty – ikona w życiu", dz. cyt., s. 110. Obok Teodora Studyty do rozwoju teologii ikony przyczynił się również Nicefor (ok. 758-829) - historyk, teolog, w latach 806-815 patriarcha Konstatynopola. W swoich rozprawach bronił kultu obrazów. Według jego koncepcji "obraz z prototypem łączy jedynie relacja podobieństwa, co należy rozumieć w tym sensie, że wizerunek usiłuje być podobnym do tego, kogo przedstawia”. T. Łukaszuk, Obraz święty – ikona", dz. cyt., s. 102.
  16. Tamże, s. 103.
  17. powrót
  18. Sobór Nicejski II (787), Dekret wiary [Horos], w: Dokumenty Soborów Powszechnych, tekst grecki, łaciński, polski, oprac. A. Baron, H. Pietras, t. 1, Kraków 2002, s. 337-339.
  19. T. Łukaszuk, Obraz święty – ikona", dz. cyt., s. 156-157.
  20. Sobór Konstantynopolitański IV (869-870), Kanon 3, w: Dokumenty Soborów Powszechnych", dz. cyt., t. 2, s. 54-55. Trzeba zaznaczyć, że tekst grecki tego kanonu jest zdecydowanie krótszy, jednak w zamyśle pokrywa się z tekstem łacińskim. W tekście greckim dobitniej jeszcze wypowiedziano, że "Pismo barw przedstawia nam to samo, co w tekście pisanym słowo”. Greckie tłumaczenie pozbawione jest passusu o ikonach. Grecki odpowiednik słowa "nakazujemy”, co do treści "zawiera w sobie coś więcej niż prosty nakaz: chodzi tutaj o rozstrzygnięcie mocą wyższą, zakotwiczoną na powadze samego Boga, a celem tego rozstrzygnięcia nie jest tworzenie nowej sytuacji, lecz autorytatywne obwieszczenie o już istniejącej”. T. Łukaszuk, Obraz święty – ikona", dz. cyt., s.157-158).
  21. Pius XII, Mediator Dei (20 listopada 1947 r.); Paweł VI, Mysterium Fidei (3 września 1965).
  22. Konstytucja o liturgii świętej "Sacrosanctum Concilium”, 7, w: Sobór Watykański II, Konstytucje. Dekrtety. Deklaracje. Tekst polski, Poznań 1968, s. 43.
  23. Jan Paweł II, List do artystów (4 IV 1999), ORpol. 20 (1999) nr 5-6, s. 4-11, p. 8.
  24. www.ikona.art.pl z dn. 7.10.2006 r.; warto wspomnieć jeszcze o symbolach kolorów w ikonografii: "biel – to suma wszystkich kolorów. Oznacza Boga Ojca, czystość, bezczasowość, zasadę życia, Objawienie, łaskę i teofanię, byty anielskie przeniknięte Bożym światłem, starców z Apokalipsy, nimby wielu świętych, milczenie; – złoto (żółć) odnosi się do boskości i ogólnie świata niebiańskiego. Wskazuje na życie wieczne, słońce, Wschód. Symbolizuje też perswazję. Czysta żółć oznacza prawdę, zmieszana – pychę, cudzołóstwo, zdradę, bywa atrybutem piekła; – błękit oznacza niebo, w wyobrażeniach materii jest kolorem pasywnym, w wyobrażeniach duchowych – aktywny, prowadzi do transcendencji. Oznacza wiarę, pokorę, mądrość. To kolor Matki Bożej; – czerwony (purpurowy) to kolor nieograniczoności (czasami zastępuje złote tło), symbol miłości, Ducha Świętego, wskazuje na prawdy mające związek z krwią. Symbolizuje młodość, bogactwo, zdrowie, walkę, ofiarę. W sensie negatywnym: egoizm, nienawiść, pychę, ogień piekielny. Zestawienie czerwieni i niebieskiego oznacza zespolenie (por. centralny anioł w Trójcy Świętej Rublowa; – zieleń jest kolorem królestwa roślin. Oznacza odrodzenie, równowagę, spokój, bezruch. To własny kolor proroków; – brąz to kolor ziemi, wskazujący na jesień i rozpad. Kolor ten wchodzi także jako składnik do stopniowania innych kolorów, a oznaczając ziemię, wnosi do nich sens zanurzania rzeczywistości stworzonej w każdą z oznaczanych rzeczywistości nadprzyrodzonych; – czerń stanowi brak światła i barwy lub ich zmieszanie. Symbolizuje chaos, trwogę, śmierć. Czarny kolor niosący sam z siebie zaprzeczenie tego, co widzialne, jasne i dobre, wskazuje zarazem na przyszłą odmianę, zapowiada ją niejako i niejako antycypuje. I tak czarny habit świętych mnichów przedstawianych na ikonach oznacza zerwanie ze światem i zarazem zapowiada nagrodę za umartwione życie. Czerń nocy jest zapowiedzią jutrzenki. Czarne wnętrze grobu Chrystusa lub Łazarza to zapowiedź zmartwychwstania”. Cyt za: K. Klauza, Teologiczna hermeneutyka ikony, Lublin 2000, s. 149-150.
  25. Reguła Życia Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego (SCJ), nr 85.
  26. Budowa klasztoru z kaplicą rozpoczęła się późną wiosną 1930 roku 10 sierpnia (niedziela) tegoż roku odbyła się uroczystość poświęcenia kamienia węgielnego, której dokonał w obecności podgórskiego proboszcza książe metropolita krakowski abp Adam Sapieha. Komitet bodowy, w skład którego wchodziło dwadzieścia kilka osób, rozesłał po okolicy imienne zaproszenia. Pomimo trudności towarzyszącej pracom budowlanym, zimą na przełomie 1930-1931 r. kościół i klasztor były już przykryte dachem. Wiosną 1931 r. rozpoczęły się prace tynkarskie wewnątrz budynków. Z końcem kwietnia niektóre pomieszczenia wykończono na tyle, by wspólnota mogła w nich zamieszkać. Poświęcenie kościoła odbyło się 4 października 1931 r., a wprowadzenie płaszowskiego wizerunku nastąpiło 48 dni później. Z początkiem roku szkolnego 1932-1933, po wcześniejszych ogłoszeniach prasowych, otwarto Małe Seminarium. Zob. W. Majka, Początki prowincji polskiej Księży Najświętszego Serca Jezusowego, Kraków 1992, s. 109-114; A. Jańczak, Płaszów, w: Album Jubileuszowy z okazji 25-lecia Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego w Polsce, Kraków 1992, s. 67-70; J. Furczoń, Początki Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce, "Sympozjum” 8(2004) nr 1 , s. 65-66; tenże, Początki Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce, w: Uwierzyliśmy Miłości. 75 lat obecności Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce 1928-2003. Księga Jubileuszowa, pod red. ks. G. Pisarka, Kraków 2004, s. 36-38.
  27. APNSJ, [Powitanie gości przez Prowincjała Księży Sercanów podczas uroczystości koronacji], maszynopis, teczka Historia i Koronacja Obrazu MB Płaszowskiej.
  28. Metropolita krakowski książe Adam Sapieha na początku uzależnił możliwość osiedlenia się sercanów w Płaszowie od spełnienia przez nich konkretnych warunków finansowych. Mieli oni przedstawić promesę bankową świadcząca o posiadaniu wysokiej sumy pieniędzy z przeznaczeniem na budowę kościoła w miejscu osiedlenia. Przy tym Zgromadzenie nie mogłoby kwestować na ten cel poza Płaszowem. Warunek ten nie był do spełnienia w tamtym czasie, dlatego też ks. K. Wiecheć rozważał konieczność szukania odpowiedniego miejsca w jakiejś innej diecezji. Jednak życzliwość i aktywność przynajmniej części miejscowej ludności w sprawie pozostania sercanów w Płaszowie doprowadziła do porozumienia metropolity krakowskiego z ks. K. Wiechciem i otwarcia w końcu pierwszej placówki na terenie archidiecezji krakowskiej. Zob. W. Majka, Początki prowincji polskiej", dz. cyt., s.107-108; J. Furczoń, Początki Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce, "Sympozjum” 8(2004) nr 1, s. 63-67; tenże, Początki Zgromadzenia Księży Sercanów w Polsce, w: Uwierzyliśmy Miłości", dz. cyt. 36-39.
  29. U. Chiarello, Maryja Patronką i Modelem Księży Serca Jezusowego, "Dehoniana" wyd. polskie 17 (1988) nr 1, s. 89.
  30. L. Dehon, Dyrektorium duchowe Księży Najświętszego Serca Jezusowego, Warszawa 1997, s. 95-96.
  31. Tamże, s. 98; U. Chiarello, Maryja Patronką..., dz. cyt., s.78.
  32. U. Chiarello, Maryja atronką..., dz. cyt., s.78., s. 83-85.
  33. Tamże, s. 95.
  34. Np. Modlitwa południowa: O Pani Moja... modlitwy wieczorne: O Maryjo, Dziewico Niepokalana... Zob. Modlitewwnik sercański Thesaurus precum, Kraków 2001.
  35. A. Vassena, Krótka historia pozdrowienia "Vivat Cor Jesu - per Cor Mariae" oraz inicjałów S.C.J., "Dehoniana", wyd. polskie 11(1979) nr 3, s. 38. [Tłumaczenie tego fragmentu, który w tekście zostła zachowany w oryginale - ks. Władysław Łukasik SCJ].

 

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com